Warszawski Uniwersytet Medyczny segreguje sanitarnie studentów. „Limity osób w salach nie dotyczą osób niezaszczepionych”.

222
0
Share:
Kolejny dowód na wprowadzany sanitaryzm. „Limity osób w salach nie dotyczą osób niezaszczepionych” – informuje i przestrzega Warszawski Uniwersytet Medyczny. Segregacja sanitarna zaczyna się szerzyć. Bagatelizuje się natomiast naukę i wiedzę w zakresie *profilaktyki wczesnej oraz *pierwotnej profilaktyki prozdrowotnej, która naturalnie chroni i wzmacnia barierę immunologiczną przeciw zakażeniom. Proponuje się w zamian izolację ludzi, zamaseczkowanie, wyłączenie aktywności psycho-fizycznej, życie w stresie… To robią „wybrani eksperci” i władze, sieją strach, a mogliby szerzyć wiedzę o zdrowiu, odbudowywać wzorce w zakresie odporności naturalnej (biologicznej) i profilaktyki prozdrowotnej, wspierać klasyczne fundamenty wypracowane i szeroko opisywane naukowo przez wieki, teraz niszczone przez „nowoczesny” styl życia. Nie sztuka jest zburzyć fundamenty, sztuką jest je wzmacniać i utrwalać. Czy teraz rozwiązaniem problemów cywilizacyjnych ma być wyłącznie kierunek technologicznej inżynierii farmakologicznej? Warto nad tym się pochylić i ocenić obiektywnie sytuację. Do tego doszedł problem z realizacją kolejnych, dalszych faz – profilaktyki chorób, czyli rzetelnym spełnianiu zadania państwa, mającym zapewniać usługi opieki medycznej dla osób mniej odpornych i podatnych na choroby, sumiennie opłacających administracyjne składki zdrowotne.
W załączniku graficznym przykład – zrzut ekranu z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Wymusza się postawę wyłącznie pro-farmakologiczną wśród przyszłych medyków!? Do czego to może doprowadzić, jeżeli w środowiskach medycznych fundamenty naukowej wiedzy o odporności biologicznej i wczesnej profilaktyce są podcinane strachem i naciskami administracyjnymi? Jak to się ma do wzorców etyki zawodowej z przeszłości, a dzisiaj młodych ludzi kształcących się na naukowców i lekarzy, których motywem jest chęć pracy z chorymi, na rzecz zdrowia publicznego?
Czy zamiast wzmacniać odporność to się jej nie odbiera? To w końcu może doprowadzić ludzkość do prawdziwej pandemii, wywołanej sztucznie. W czyim to jest interesie?
Zamiast porządnego „narodowego programu budowania i wzmacniania odporności” przeciw chorobom, zamiast edukacji i przywracania wzorców profilaktyki prozdrowotnej, to nasyła się na ludzi wszystkie możliwe służby i zastrasza. Mówią w TV, że każdy (nawet zdrowy) może być chory bezobjawowo i że zakaża, a co mówi definicja *zakażenia? Na logikę, czy takie „nowotwory pojęciowe” o zakażaniu bezobjawowym to nie nachalna manipulacja? Warte rozważenia i przemyśleń.

*zakażenie: zespół objawów patologicznych powstałych na skutek zadziałania na ustrój czynnika chorobotwórczego (bakterie, wirusy) PO PRZEZWYCIĘŻENIU NATURALNYCH, swoistych i nieswoistych BARIER IMMUNOLOGICZNYCH [strona 443 Encyklopedia dla
pielęgniarek pod redakcją prof. dr med. Józefa Bogusza PZWL Warszawa 1982]
*Profilaktyka wczesna – utrwalanie prawidłowych wzorców zdrowego stylu życia [poz.luxmedlublin.pl]
*Profilaktyka pierwotna (I fazy) polegająca na działaniach ukierunkowanych na jednostki oraz środowisko bytowania ludzi w celu zmniejszenia państwa wystąpienia chorób lub zaburzeń zdrowia. Zapobieganie chorobom poprzez kontrolowanie czynników ryzyka [poz.luxmedlublin.pl]
Share:

Leave a reply