Rodzice otrzymują pismo agitujące do wyszczepień małych dzieci od Ministra Edukacji Czarnka i Ministra Zdrowia Niedzielskiego na wirtualne dzienniki szkolne

Rodzice otrzymują pismo agitujące do wyszczepień małych dzieci od Ministra Edukacji Czarnka i Ministra Zdrowia Niedzielskiego na wirtualne dzienniki szkolne
W ostatnim czasie rodzice małych dzieci otrzymują pismo od Ministra Edukacji Przemysława Czarnka i Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego na wirtualne dzienniki lekcyjne, agitujące do wyszczepiania preparatem genetycznym dzieci w wieku 5-11 lat. Na podstawie tego pisma, mają „chętniej podjąć świadomą decyzję”… Ministrowie motywują rodziców m.in. faktem, iż „Zaszczepiony uczeń czy przedszkolak nie trafia na 10-dniową kwarantannę, gdy w klasie lub grupie pojawia się przypadek zachorowania na COVID-19″. Do listu nie są dołączone żadne rzetelne załączniki, możemy przeczytać jedynie krótkie opisy i odniesienia do rekomendacji preparatów przez wybrane instytucje. Niezależni lekarze, naukowcy oraz prawnicy od dawna apelują (np. https://psnlin.pl/search-results.html?word=dzieci) aby wstrzymać program wyszczepień, szczególnie w przypadku dzieci, jednak ich głos nie dociera do mediów rządowych i komercyjnych. Poza rządowo-medialną propagandą wyszczepieniowego sukcesu, nie ma miejsca praktycznie żadna realna, konstruktywna debata  między środowiskami naukowymi – ani w mediach mainstreamowych, ani w przestrzeni politycznej, ustawodawczej, czy też rządowej. Co więcej, na każdym kroku na głos niezależnych środowisk naukowych i prawniczych, a także na wolny obywatelski dyskurs nakładana jest bardzo często cenzura, szczególnie w mediach społecznościowych, gdzie usuwane i blokowane są na wiele dni konta użytkowników. Za sprawą tak drastycznej cenzury i presji medialno-politycznej na wyszczepianie całej populacji, zrodziło się wiele oddolnych inicjatyw społecznych. Wciąż jest to jednak zbyt mało, aby przebić się z niezależnym głosem na temat bezpiecznej, naukowej kultury zdrowia do całego społeczeństwa. Dlatego warto zadać sobie pytanie, czy bez powszechnej kultury obywatelskiej i prawnej oraz bez kultury naturalnej odporności przetrzymamy totalitaryzm sanitarny, wymuszający systematyczne przyjmowanie odporności sztucznej? Wszystko wskazuje na to, że przed naszym społeczeństwem ogrom pracy organicznej. Temat wart dyskusji.

Autor wpisu: Paweł Januszek / Lubelski Bunt / Postaw na Wolność / Głos Obywatelski Powiatu Opolskiego / Kluby Naturalnej Odporności

     

Udostępnij

O autorze

Dziennikarz obywatelski, wolnościowiec, społecznik.
E-mail: postawnawolnosc@gmail.com
„Prawa człowieka i obywatela. Wolność słowa i prasy – Każdy obywatel ma prawo bez żadnych ograniczeń mówić i pisać, co mu się podoba. Wszelkiego rodzaju przerywanie przemówień, uprzednie cenzurowanie odczytów, mów, gazet i książek jest niedopuszczalne. W państwach praworządnych kontrola nad prasą jest ześrodkowana w ręku niezawisłych sądów.”
„Wobec tego, że każdy obywatel, bezpośrednio lub choćby pośrednio, wpływa na uchwalanie ustaw i kształtowanie się zarządu państwa, każdy jest obowiązany przynajmniej w ogólnym zarysie znać swoje prawa i obowiązki. Znajomość ogólnych zasad prawa jest niezbędna dla każdego obywatela, niezależnie od tego, jakiemu zawodowi się poświęca. Toteż w państwach dobrze zorganizowanych nauka prawa w ogólnym zarysie wchodzi w zakres przedmiotów obowiązkowych w szkołach średnich, niezależnie od istnienia wydziałów prawa na uniwersytetach.”
źródło: Przedwojenny podręcznik kultury prawnej dla uczącej się młodzieży szkolnej (Ogólne zasady prawa : podręcznik dla wyższych klas szkół średnich / oprac. Aleksander Mogilnicki. 1930 | Warszawa : M. Arct)